"Mroczny rycerz"
Śmierć Heatha Ledgera w styczniu 2008 roku stworzyła legendę wokół nowej odsłony przygód Batmana. Zakrojona na wielką skalę kampania reklamowa, stawiająca na postać graną przez tragicznie zmarłego aktora, plakaty, trailery, sprawiły, że „The Dark Knight” stał się najbardziej oczekiwanym filmem zeszłorocznego lata. Po premierze w USA, do Polski docierały wieści o kolejnych rekordach kasowych, bitych przez ‘Mrocznego Rycerza’ (m.in. najbardziej kasowa premiera, największe wpływy w ciągu pierwszego weekendu wyświetlania), a także niezwykle pochlebne recenzje krytyków. Bez wątpienia apetyt na szósty już film z Rycerzem Gotham był ogromny.
Mroczny Rycerz to drugi Batman wyreżyserowana przez Christophera Nolana. Twórca postawił na realizm i psychologię bohaterów i zrobił to w sposób tak udany, że postanowiono nakręcić kontynuację. Akcja filmu „The Dark Knight” toczy się wkrótce po wydarzeniach z poprzedniej części. Nowym prokuratorem okręgowym miasta Gotham zostaje Harvey Dent, który przez swą twardą walkę z przestępczością, i kryształowy wręcz wizerunek zyskuje przydomek „Białego Rycerza Gotham”. Ambitny Prokurator łączy siły z porucznikiem Jimem Gordonem i Batmanem, by wspólnie skutecznie oczyścić miasto z przestępców. Po spektakularnym sukcesie, jakim jest aresztowanie większości członków mafii Gotham, w mieście pojawia się Joker, który poprzez zabójstwa wysoko postawionych mieszkańców pogrąża całe miasto w chaosie...
Ku zadowoleniu fanów Człowieka Nietoperza, scenariusz oparty jest na takich komiksach jak ‘Batman: Zabójczy żart’, ‘Batman: Long Halloween’, czy ‘Batman: The Dark Knight Returns’ i trzeba przyznać, że ociera się on o genialność. Film, pomimo swojej nieprzeciętnej długości (ok.160 min.), nie pozwala widzowi oderwać się od ekranu. Wielopłaszczyznowa fabuła toczy się niezwykle szybko - z każdą sceną rośnie napięcie, a przed bohaterami stawiane zostają nowe dylematy. Kolejnym atutem filmu są świetne zdjęcia Wally’ego Pfistera, które, tak jak i w poprzedniej części, kręcone były głównie w Chicago. Warto dodać, że Mroczny Rycerz jest pierwszym filmem fabularnym, zrealizowanym za pomocą kamer używanych podczas realizacji materiału przeznaczonego wyłącznie na ekrany IMAX, przez co obraz jest niezwykle ostry. Oprócz bardzo dobrej strony technicznej, produkcja ta posiada również klimatyczną ścieżkę dźwiękową, (stworzoną przez duet Hans Zimmer i James Newton Howard), świetnie komponującą się z atmosferą Gotham.
„The Dark Knight” jest pierwszym filmem o bohaterze stworzonym przez Boba Kane’a, w którego tytule nie występuje słowo „Batman”. Wydaje się to być zamierzonym zabiegiem, mającym na celu podkreślenie tego, że to nie Mroczny Rycerz jest centralną postacią filmu. Główny ciężar fabuły spoczywa bowiem na Aaronie Eckhart’cie, który w przekonujący sposób zagrał Harvey’ego Denta, idealistę wierzącego w pokonanie przestępców Gotham. Odtwórcą Bruce’a Wayne’a tak jak i w Batmanie Początku jest Christian Bale. Aktor dobrze spisał się w podwójnej roli głównie jako miliarder i playboy Gotham. Niestety, dużo gorzej wypadł w postaci Batmana, która w zestawieniu z innymi bohaterami wydaje się być nieco „drewniana”. Zdecydowanie najsłabszą stroną Mrocznego Rycerza jest chrypka w jego głosie, która jednych bawi, innych irytuje, a nielicznej tylko grupie się podoba. Niemniej jednak, jeżeli prawdą jest, że jego głos był modyfikowany komputerowo, trudno mieć pretensje do aktora.
Porucznik policji Jim Gordon, miał w tej części przygód bohatera dużo większe pole do popisu niż we wszystkich dotychczasowych ekranizacjach Batmana. Wykorzystał to w pełni Gary Oldman, który, jak można było tego oczekiwać, zagrał bardzo dobrze, oszczędnie operując mimiką i aktorską ekspresją.
W świecie Bruce’a Wayne’a znów znalazł się Michael Caine, grający Alfreda - angielskiego kamerdynera i opiekuna głównego bohatera po śmierci jego rodziców, a także Morgan Freeman - jako Lucius Fox, zarządzający w imieniu Bruce’a firmą Wayne Enterprise. To również jego pomocnik w sprawach dotyczących najnowszych technologii i gadżetów służących mu w walce z kryminalistami. Obaj panowie świetnie spisali się jako doradcy Batmana, tworząc tło dla akcji filmu.
Słabszym punktem obsady wydaje się być jedynie Maggie Gyllenhaal, występująca w roli Rachel Dawes, ukochanej Batmana i Harvey’ego Denta. Aktorka zastąpiła Katie Holmes, i choć spisała się lepiej niż jej poprzedniczka to przy grze swoich kolegów, jej rola zdaje się być jedynie łącznikiem między dwoma Rycerzami Gotham.
Największym zaskoczeniem w obsadzie aktorskiej był wybór Heatha Ledgera jako Jokera. Australijski aktor, znany najbardziej ze swej niezwykłej roli homoseksualisty w „Tajemnicy Brokeback Mountain ”, nie miał dotąd w swoim dorobku żadnej roli czarnego charakteru. Trudno więc było go sobie wyobrazić jako Nemezis Batmana. Ledger od początku bardzo chciał się wcielić w rolę Jokera. Gdy tylko dowiedział się, że w nowym filmie Nolana pojawi się ta postać, skontaktował się z reżyserem, prosząc, by właśnie jemu powierzył on tę role, przedstawiając mu przy tym swoje koncepcje ukazania Jokera. By jak najlepiej przygotować się do zagrania swej postaci, aktor zamknął się na miesiąc w hotelowym pokoju i wzorując się na komiksie Batman: Zabójczy żart, ćwiczył gesty, mimikę, głos, posturę ciała i oczywiście szaleńczy śmiech Jokera. Heath prowadził pamiętnik swojej postaci, w której uwzględnił cechy jej charakteru i wyglądu. W wywiadach Australijczyk wyznawał, że ta rola go wyniszcza i nie może przestać o niej myśleć. Słowa te były oczywiście podstawą późniejszych spekulacji, że owa wycieńczająca praca nad postacią była przyczyną śmierci aktora przez przedawkowanie środków nasennych.
Ledger inspirując się postaciami Alexa DeLarge z „Mechanicznej pomarańczy” i Sida Viciousa, nieżyjącego już basisty punkowej grupy „Sex Pistols”, stworzył postać, która zapewne wpisze się na stałe w historię kinematografii. Jego punkowo-anarchistyczny Joker jest postacią fascynującą i przerażającą zarazem. Nie posiada on planu ani celu, sam siebie nazywa „psem ścigającym samochody” i „sługą chaosu”. Jest całkowicie nieprzewidywalny. Nie da się z nim współpracować, czy go przekupić, to prawdziwe zło wcielone – bez słabości czy hamulców moralnych. Scenarzyści filmu nie wyjaśniają skąd się pojawia i kim jest, co podkreślają dwie zupełnie różne historie pochodzenia jego blizn. Heath Ledger wcielił się w rolę tak silnie, że oglądając go na ekranie, nie widzimy aktora, tylko postać z krwi i kości. Jego kreacja przyćmiewa wszystkich innych bohaterów Mrocznego Rycerza, a każda scena z jego udziałem mocno podgrzewa atmosferę filmu. Aktor zachwycił krytyków, a przede wszystkim publiczność, która apeluje o pośmiertnego Oscara dla Australijczyka.
O filmie chciałoby się mówić w samych superlatywach, niestety trzeba również wspomnieć o jego słabszych stronach. Żal szczególnie końcówki, w której reżyser serwuje nam mix Jamesa Bonda i melodramatu. Sceny z bat-sonarem wydają się być przesadzone. Również finałowe zamknięcie filmu pozostawia wiele do życzenia. Patetyczne mowy bohaterów tworzą lekkostrawną papkę złożoną ze wszystkich tematów poruszonych w obrazie. Są jeszcze inne, mniejsze zgrzyty, które decydują o tym, że film ten nie jest doskonały. A szkoda, bo była na to naprawdę duża szansa.
Należy jednak powiedzieć, że w swoim dziele Christopher Nolan wykroczył poza ramy kolejnej produkcji o superbohaterze. Reżyser stworzył obraz, w którym krucjata obrońcy Gotham jest tylko elementem rozważań o ciemnej stronie duszy człowieka. Czy film spełnia pokładane w nim nadzieje? Cóż, myślę, że samemu warto się o tym przekonać.
Mr.Bad Guy