ANTYSEX W WIELKIM MIEŚCIE
Wbrew wszelkim innym wydawnictwom i zbliżającym się wielkimi krokami Walentynkom, postanowiłam stworzyć bazę, która nie tylko pozwoli Wam usłyszeć niezbyt pochlebne komentarze na ulicy, ale także nie narażać się na ewentualne zaloty jakichkolwiek zainteresowanych osobników płci innej niż Wasza.
Jak wiadomo, mimo wszelkich górnolotnych zapewnień mężczyzn i fałszywych przyrzeczeń kobiet, wygląd JEST ważny. To na jego podstawie oceniamy człowieka i zmienić to niezwykle trudno (wiem, bo wielokrotnie próbowałam nie ulegać pierwszemu wrażeniu). Dlatego jeśli chcielibyście wiedzieć co jest kompletnie nieatrakcyjne i stuprocentowo aseksualne u dziewczyn według chłopaków i odwrotnie, to niezwłocznie przeczytajcie poniższy tekst. Warto dodać, że nie są to jedynie moje wymysły, ale opinie i wnioski wypływające z ankiet skrupulatnie przeprowadzonych wśród łódzkich licealistów.
Tradycyjnie zacznijmy od kobiet, ponieważ to na nich spoczywa większa presja właściwego i estetycznego wyglądu. Niektóre obsesyjnie wynajdując kolejne nieskuteczne diety i unikające wagi czy lustra, inne w pełni akceptujące swój wygląd, jednak wszystkie a jakiś sposób szukają podziwu w oczach mężczyzn nie zawsze stosując właściwe środki.
To, co zapewni brak wszelkich komplementów, pochlebnych spojrzeń czy próby podrywu, to z pewnością 0,5-1kg tapety na twarzy. Oprócz tego odrzucają zaniedbane paznokcie, niechlujne/brudne włosy czy wulgarność w słownictwie i zachowaniu. To elementy, które można zmienić przy minimum środków. Wśród nich znajduje się także dopasowanie stroju do figury. Dlatego legginsy, ogólnie nielubiane przez chłopców, szczególnie na krótkich nogach czy owo sławetne ‘więcej ciała’, wystające między spodniami a przykrótką bluzką, owszem sprawi, że dziewczyna zwróci na siebie uwagę, ale niekoniecznie taką, jakiej by chciała.
Kontynuując temat ubioru, wysoce niewskazane są tzw. ’antygwałty’ czyli widoczne cieliste podkolanówki, przesadzony ‘push-up’ czy spodnie, w których co-nieco z tyłu wymyka się spod kontroli podczas siadania. Źle postrzegane przez panów jest także chodzenie w szpilkach, kiedy nie posiada się tej niepojętej dla mężczyzn, sztuki nie wywalania się w nich oraz bluzy dresowe w miejscach innych niż siłownia itp. I na koniec wielce zaskakująca (pozytywnie) konkluzja panów, iż nie lubią zbyt wyzywających ubrań. Jest nadzieja, że plastikowe pannice z tlenionymi włosami całe w brokacie nie zdominują rynku singli;)
Jeśli chodzi o aparycję panów, tutaj dziewczyny miały pole do popisu i w pełnie je wykorzystały. Mogły wyjawić wszystkie, drażniące ich zmysł estetyczny i wyczucie stylu, uwagi dotyczące wyglądu facetów. I tak kompletnie nietolerowane są białe skarpety frotte, które w połączeniu z sandałami są istnym apogeum bezguścia. Kobietom przeszkadzają również koszulki bez rękawów, krótkie, w-f-owe, ortalionowe spodenki, za krótkie spodnie, bluzki wpuszczone w spodnie czy biała bieliźniana podkoszulka pod koszulą. Drażni także dres, białe adidasy, spodnie dzwony (;D), spodnie podciągnięte do klatki piersiowej, obcisłe kąpielówki, w których widać za dużo, szare swetry w różowe romby (panowie, różowy jest właściwy tylko dla tych, którzy mają wystarczająco MĘSKĄ urodę), łańcuchy, kowbojskie koszule w kratę oraz zbyt obcisłe ciuchy. Jednomyślnie wybranym i niekwestionowanym zdobywcą Grand Prix w rankingu ‘Najbardziej aseksualny ciuch męski’ jest sprana piżama z długim rękawem, a niedaleko za nią plasuję się kalesony. Specjalne wyróżnienie we wrażeniu ogólnym zdobywa także dziewiczy wąs.
Teraz jest czas na to, aby podejść do lustra, otaksować swoje odbicie od stóp do głów i przestać się dziwić dlaczego inni dziwnie się patrzą;) A tak serio, mam nadzieję, że pomogłam uniknąć wpadek. Na pocieszenie dodam, że w następnym numerze przedstawię wyniki ankiety dotyczącej tego, co podoba się i przyciąga obie płcie.
charlotte
Mniej znane = mniej ważne?
Prawo popytu i podaży – ile razy słyszeliśmy ten zwrot, nie tylko na przedsiębiorczości. Nie jesteś popularny - wypadasz z gry, czy to brutalne prawo odnosi się tylko do rynku? Moim zdaniem nie. Jakiś czas temu, nie bez zdziwienia, zauważyłam, że jest ono prawdziwe między innymi w odniesieniu do sportu. Nie myślę tutaj o rozdmuchanej sprawie korupcji w piłce nożnej, gdzie nawet prawo popytu i podaży przegrało z interesami osobistymi. Zastanawia mnie, jak to się dzieje, że polska piłka nożna, choć (przyznajmy) ostatnimi czasy tak żałosna, co nie zawsze jest winą samych piłkarzy, wciąż cieszy się taką oglądalnością, a o sportach, w których Polska naprawdę osiąga sukcesy, mało kto słyszał? Będę prawdopodobnie bardzo stronnicza, ale uważam, że jednym z najbardziej niedocenianych w Polsce sportów jest lekkoatletyka. Ilu z was drodzy uczniowie elitarnego XXI LO potrafi wymienić wszystkie dyscypliny składające się na królową sportu jak się ją w „środowisku” określa? Wiem, że niewielu, bowiem po 15 latach spędzonych wśród lekkoatletów, znalazłam się w liceum wielkiego miasta Łodzi i sprawdziłam to na własnej skórze. Polska osiągnęła w tej dyscyplinie naprawdę sporo, a wielu ludzi nie potrafi sobie przypomnieć nazwiska nawet jednego z wielkich polskich lekkoatletów.
Na potwierdzenie tych słów chciałabym poinformować was o ostatnich sukcesach naszych rodaków. Na początku marca, w Turynie odbyły się Halowe Mistrzostwa Europy, na które minima zrobiło 24 polskich lekkoatletów, z czego trójka trenuje w Łódzkich klubach. Jeden z Łodzian – Jarosław Wasiak (AZS Łódź) wrócił do Polski z brązowym medalem, który wywalczył wraz z Janem Ciepielą (AZS AWF Kraków), Marcinem Marciniszynem (WKS Śląsk Wrocław) i Piotrem Klimczakiem (WKS Śląsk Wrocław) w sztafecie 4x400m. Drugi Łodzianin, Adam Kszczot (RKS Łódź) wywalczył miejsce tuż za podium w biegu na 800m. Faworyt do zdobycia złotego medalu w pchnięciu kulą Tomasz Majewski, nie zawiódł. Zawodnik AZS AWF Warszawa prowadził od początku konkursu, a w przedostatniej próbie wynikiem 21,02 m zdeklasował rywali. Piąta próba okazała się szczęśliwa także dla Marcina Starzaka, który zdobył brązowy medal w konkursie skoku w dal. Polak skokiem na odległość 8,18 m poprawił o osiem centymetrów halowy rekord Polski. Wśród reszty wyników pojawiają się głównie 6 i 8 miejsca, co jest także niemałym osiągnięciem, szczególnie że w tegorocznej reprezentacji znalazło się wielu młodych, obiecujących zawodników. Wyniki Halowych Mistrzostw Europy są bardzo dobrymi prognozami na zbliżające się wielkimi krokami Igrzyska Olimpijskie w Londynie.
Tuż po emocjonującym weekendzie, który spędziłam przed telewizorem pilnie śledząc poczynania moich, bądź co bądź, kolegów po fachu, wzięłam do ręki sławetne Metro i zobaczyłam, że na cztery strony poświęcone na sport, trzy zajęte były na rozprawy na temat teatru jednego aktora, jaki urządzają sobie działacze piłki nożnej, a na ostatniej stronie znajdują się małe notki dotyczące siatkówki, koszykówki, skoków narciarskich, formuły 1 i tylko maleńka rubryczka, w której wymieniono nazwiska medalistów HME. Niestety od dawna to, co sprawiedliwe, zostało wyparte przez to, co się sprzeda, a ja jedynie w ramach protestu mogę poświęcić królowej sportu artykuł na całą stronę w naszej szkolnej gazetce – w końcu jesteśmy ludźmi tolerancyjnymi i nie pomijamy mniejszości, a osiągnięcia ludzi takich jak Adam Małysz, czy Justyna Kowalczyk i tak już wszyscy znaliśmy.
Kinga Zinser
Problematyczniemy
żar pachniał cytryną
słowa zamrożono
zagrożono ciepłu
cisza delektuje się nami
co czerwone usta ma
oczy zielone
psa czarnego pudla
na smyczy umysł
psychodeliki rozwijają
wyobraźnię kreatywny
nie był-eś
efektowny skok
za dzisiaj na dużo
dylematyczniemy
o nas się nie założył
brak pewności
Podmiot liryczny i stuknięty poeta
Nie chcę być
uosobieniem liter,
traktowanym
jak kobieta, mężczyzna,
czy dziecko.
Nie chcę, aby
przypisywano
mi uczucia
stukniętego poety.
Nie chcę.
Odchodzę.
Agata Pawlak
Ma się "to coś"
br>
Ranking łódzkich liceów z 31 marca 2009 : na pierwszym miejscu „jedynka” – stare to już, nie warte komentarza. Natomiast na drugiej pozycji te dziwne rzymskie cyferki układają się w numer naszej szkoły. Tak proszę państwa, dwa-jeden zostało uznane za drugą najlepszą szkołę w Łodzi. Czyli jest jednak szansa, że dostaniemy się na studia, nasze twarze to definicja elity tego miasta, wszystko super. Tylko dobrze wiemy, a myślę, że panowie od rankingu również, że liczy się coś innego. Dusza tych ścian, codzienne smaczki, które dodają każdemu nudnemu dniu nieco humoru. A zatem:
RANKING WEWNĘTRZNYCH SYMBOLI SZKOŁY (kolejność przypadkowa, jak to w rankingu)
1. Front budynku – powiedzmy sobie szczerze, dwa-jeden z zewnątrz wygląda trochę jak opuszczony, odrapany szpital do którego boi się przywozić nawet najcięższe przypadki; przy drzwiach przypadkiem paru ludzi z ulicy wykonało graffiti przedstawiające wbrew pozorom nie dyrektora Bąka, a patrona naszej szkoły. Drzwi także robią wrażenie - stare, dostojne, niesamowicie prezentuje się na nich śnieżnobiała kartka z napisem „Proszę zamykać drzwi”. Zwłaszcza, że zawsze są zachęcająco otwarte
2. Automaty na parterze – prawdziwy klasyk. Nie można się oprzeć wrażeniu, że rywalizują ze sobą, każdy przecież jest jedyny w swoim rodzaju. Główna teoria na ich temat jest jednak inna - codziennie rano umawiają się, który z nich nie będzie działał. Ten z kawą ma jeszcze dodatkowy żarcik, co jakiś czas lubi opryskać zaspanego ucznia spienionym mlekiem. (Outsiderem jest automat na 1. piętrze, wygląda jak sztuczny, kradnie pieniądze, nikt z niego nie korzysta, a te z parteru się z niego śmieją
3. Pan Janek – czym bylibyśmy my wszyscy, gdyby nie Pan Janek. Strażnik Szatni, prawdziwy macho wśród woźnych, klucze w żadnej innej ręce nie brzęczą tak jak w jego. Widzi więcej, rozumie więcej, a nade wszystko - czuje więcej! Bycie przyjacielem Stróża Klucza w różnych sytuacjach okazuje się nieocenione
4. Ksero – ta monumentalna maszyna znajduje się na najwyższym piętrze, dlatego krucjaty, by skserować cokolwiek, co uratuje nas przed otrzymaniem zaszczytnej oceny zwanej pałką, są tak wyczerpujące. Niezastąpiony cud techniki, który działać będzie nawet kiedy ta wiecie-która-klapa w końcu odpadnie, ewentualnie kiedy ksero samo ją sobie z rozpaczy odrąbie. Ponadto, za 20 groszy możesz mieć aktualną fotkę swoich rąk, twarzy lub innej części ciała. Ono to przetrwa
5. Zwolnienie z zajęć lekcyjnych – tak naprawdę można by tego nie komentować, samo wywołanie tematu powoduje całkowite niedowierzanie i żenadę. Wiesz przecież, że zawsze kiedy próbujesz wcześniej wyjść, czeka cię istna szkoła przetrwania. Bieg po kilka podpisów, później jeszcze dowiadujesz się, że (twoja) urwana noga leżąca poza obrębem liceum wcale nie kwalifikuje cię do wyjścia, to samo z wszelkimi wyjazdami, pogrzebami, chorobami. W przyszłości mają nie istnieć. Niesamowite, że za każdym razem to dziwi tak samo
6. Szybki (szczęśliwy) numerek – zazwyczaj (czyt. zawsze) twój numer jest wywieszony, kiedy kompletnie tego nie potrzebujesz, albo cię nie ma. Ten sam potrafi wisieć przez parę dni (dajcie mi kluczyk to sam zmienię!), albo może być nim 36 (wtedy masz wrażenie, że robią sobie jaja, bo nie znasz klasy, która miałaby tyle uczniów)
I jak tu tego nie lubić?
kp